***

 

Warszawa 2019

 

CZY NA BAZAR RÓŻYCKIEGO MOŻE POWRÓCIĆ ŻYCIE?
 

Na "Koszyki" wróciło, ale zupełnie inne, butikowo-hipsterskie. Czy mogłoby stać się inaczej? Czy można uratować autentyczny klimat, zachować dawną atmosferę bazaru Różyckiego? Może przynajmniej w części, w kawałku, we fragmencie? Gdyby główną halę przykryć szklanym dachem, a na dole umieścić bazar, taki jaki był, jaki jeszcze jest (jesień 2019 r.). Postawić część autentycznych (ze zmodernizowanym wnętrzem) budek w których przedstawiciele wymierających zawodów znaleźliby swoje miejsce, gdzie swoje miejsce znalazłaby giełda kwiatów, warzyw, owoców, miodów, serów, wędlin, nalewek, etc., etc. A do tego kuchnie świata reprezentujące warszawskie mniejszości narodowe z kuchnią żydowską na czele, gdzie "goje" mogliby zobaczyć nareszcie autentycznych Żydów sprowadzonych z Jerozolimy, czy Tel-Awiwu z którymi przecież żyliśmy przez wieki razem, a już na pewno przez dziesiątki lat na Bazarze Różyckiego. Gdyby do tego postawić "komis" – ten z lat '60, bramę która funkcjonowała za czasów Juliana Różyckiego. Gdyby postawić "niebieski syfon", serwujący wody sodowe, słodycze i owoce. Gdyby znalazło się miejsce, żeby zagrać w trzy karty. Tak to wszystko razem stanowiłoby nie martwy skansen, a żywe tętniące życiem lapidarium. Do tego koniecznie "knajpa", nie postmodernistyczna, ale odwołująca się choćby do słynnego "Schronu u Marynarza". Knajpa, gdzie nie tylko serwowano by pyzy i flaki po warszawsku, ale i świńskie ucho. Gdzie do "kotleta" grałaby kapela typu Różyc Orkiestra, prezentując dawne i współczesne szlagiery bazaru i gdzie nareszcie można by potańczyć. Na stolikach leżałby zestaw piosenek, które co jakiś czas na sygnał kapeli śpiewałaby cała sala. Gdzieś tu w pobliżu znalazłby miejsce multiplastikon prezentujący w trójwymiarze dokumentalne dzieje bazaru, a na ścianach stała wystawa: "Dzieje bazaru Różyckiego w fotografii polskiej". Do tego koniecznie sklepik z pamiątkami, gadżetami związanymi z bazarem. Przyznają Państwo, że całość mogłaby stać się "miejscem kultowym", atrakcją turystyczną stolicy, miejscem edukacji historycznej dla młodego pokolenia. Wraz ze znajdującym się obok Muzeum Pragi stanowiłoby swoiste kulturowe centrum. A teraz puenta. Ponad halą z bazarem na dole w podziemiach i na piętrach proszę bardzo: Deutsche Bank, Rossmann, McDonald's i co kto tylko chce. Nigdzie na świecie nie ma bazaru bez odrobiny bałaganu i ryzyka, bo wtedy jest porządek, ale życie wycieka, ulatnia się i pozostaje pretensjonalny smutny butik.
 

 

 

FESTIWAL PIOSENKI WIĘZIENNEJ NA RÓŻYCU
 

Piosenka więzienna to taka, której bohater, bądź twórca siedzi w więzieniu. Piosenki te były śpiewane przez kapele na terenie bazaru. Ludzie bazaru mieli często konflikt z prawem. W związku z tym rozumiano tu i ceniono ten szczególny rodzaj twórczości, jaką była piosenka więzienna. Czasy się zmieniły, ale ludzie wciąż niezmiennie siedzą w więzieniach i z tęsknoty za wolnością ukochaną tworzą i śpiewają piosenki. W nowym zrewitalizowanym już bazarze Różyckiego przewidziano rodzaj amfiteatru, być może scenę w "knajpie". Czy na tej scenie mógłby się odbywać festiwal piosenki więziennej? Czy można wyobrazić sobie regulamin takiego festiwalu dbający o kulturalną reedukację "artystów-więźniów", a jednocześnie dający gwarancję bezpieczeństwa festiwalowej publiczności? Ale wyobraźmy sobie reprezentację ze Strzelec Opolskich, Wronek, Goleniowa. To by dopiero była rywalizacja. A potem po krajowych sukcesach festiwalu, wersja międzynarodowa reprezentowana przez postsowieckie gułagi i amerykańskich następców Alcatraz. Może to już za dużo, jak na jeden bazar, ale w tym wariactwie jest coś, jakaś idealistyczna mrzonka – "festiwali piosenki więziennej". Jedno jest pewne, publiczność na Różycu z pewnością by dopisała.
 

 

 

JAK PANORAMA RACŁAWICKA - DZIEJE BAZARU RÓŻYCKIEGO NA ŚCIANACH KAMIENIC
 

Znamy wszyscy murale ścienne - obrazki na ślepych ścianach kamienic, czy bloków mieszkalnych. Wokół Bazaru Różyckiego na Targowej, Ząbkowskiej, Brzeskiej istnieją takie niezagospodarowane ślepe ściany. Można by zaplanować na nich cykl malowideł np.: w konwencji komiksu, który konsekwentnie opowiadałby dzieje bazaru, ukazując jego klimat i bohaterów, od handlujących przekupek, gry w trzy karty, handlu bronią w okresie okupacji, nalotów milicji w okresie PRL, wojny bazarowe w latach '90, po postać Juliana Różyckiego czy Wicusia Marynarza. Murale takie mogły mieć, nie tylko duże znaczenie edukacyjne, ale i stać się prawdziwą atrakcją przyciągającą turystów na Pragę.

***

Wystawa "Dzieje Bazaru Różyckiego w fotografii polskiej"


 

Idea

Ideą wystawy byłoby przedstawienie dziejów Bazaru Różyckiego w fotografii polskiej, uzupełnione o fragmenty audycji radiowych, filmów fabularnych, dokumentalnych oraz towarzyszącej temu tematowi ikonografii – ryciny, obrazy, wycinki prasowe, dokumenty. Wystawa obejmowałaby okres od powstania bazaru, od roku 1882 do czasów współczesnych.

 


Struktura

Wewnętrzna struktura wystawy oparta byłaby na chronologii i podziale na następujące rozdziały: Za Cara, Za Sanacji, Za Niemca, Za Stalina, Za Gomułki, Za Gierka, Za Solidarności, Za Unii. Każdy z rozdziałów zachowałby osobny styl nawiązujący do historycznego okresu i podzielony na wątki (np.: żydowski, muzyczny), motywy (np.: pyzy, flaki, gra w bagla), tematy (np.: handel bronią w okresie okupacji).
 

 

Forma

Chcemy, aby forma wystawy nawiązywała do samego bazaru, a więc do kubików, sześcianów w formie bazarowych kiosków, budek, straganów. Pozwoliłoby to na wykorzystanie wystawy w wielu miejscach, np.: Muzeum Pragi, Bazarze Różyckiego, Domu Spotkań z Historią, Krakowskim Przedmieściu oraz wykorzystanie budek na ekspozycje filmowe i dźwiękowe. Całość wystawy powinna nawiązywać do stylu komiksu dokumentalnego, storyboardu maksymalnie fabularnego - opowiedzenie obrazkowe (fotograficzne) z podpisami (dymkami).

 
Marek Miller

***

INICJATYWY SPECJALNE

<< Wstecz