Kontakt

Przypisy:

1) Marek Miller, reporter. Handel praski tak się rozwinął, że z Prus przyjeżdżali kupcy w celu nabywania na Pradze wołów dla ludności niemieckiej. Pierwsze ślady handlu wołami na Pradze sięgają czasów z przed lat dziewięćdziesiątych osiemnastego wieku. Żydówka – działaczka z końca XVIII wieku, Temerla, zanim zaczęła handlować lasami, uprawiała hurtowy handel wołami. Podobnież wołami handlowała druga żydówka, słynna ongi na Pradze żona wielkiego uczonego w Talmudzie rebe Zale, który po całych dniach studiował księgi religijne, zdając na żonę handel i utrzymanie domu. O tej żydówce opowiadają żydzi prascy, że miała zawsze rękawy o wiele dłuższe od ręki, a to dlatego, że przy "ubijaniu" interesu, gdy zwyczajem przyjętym na targu, uderza się w rękę na szczęście, - nie była zmuszona dotknąć ręki mężczyzny, bo to grzech w pojęciu żydowskiem; podawała więc rękę przez rękaw...

2) Stefan Bujak. Bazar J. Różyckiego, ówczesnego właściciela apteki i posesji przy ul. Targowej, powstał w roku 1883. [...] Informuje o tym [...] źródłowa książka, wydana w roku 1939 nakładem Wydziału inspekcji handlowej Zarządu Miejskiego w Warszawie i oparta na materiałach posiadanych przez tę instytucję: Witold Kaczyński i Jan Nowak, Zarys historii rozwoju i roli targowisk i hal miejskich w Warszawie. Stron 96 (zob. 32) [...] Kim był Różycki? Mieszkaniec Pragi, 82-letni p. Ryszard Koch informuje nas niezależnie od cytowanej książki: "Był milionerem, właścicielem dwóch kamienic, miał bardzo znaną aptekę na Pradze". Doszedł do majątku przez otrzymanie ulg podatkowych za udostępnienie swych gruntów na stragany i wykorzystał doskonale tę szansę. Zyskał sobie przy tym miano obywatela zasłużonego dla rozwoju miasta i sympatię ludności jak Kercelii ze swym Kercelakiem.

3) Lea Muszyńska-Grynsztejn. Moi rodzice urodzili się na Pradze. Moja matka nazywała się Frejde Tojbe (z domu Grynsztejn), a mój ojciec Mojsze Rozensztejn. Z zawodu był introligatorem. Mieszkaliśmy na [ulicy] Ząbkowskiej 12. Moimi teściami byli Szyon i Małkełe Grynsztejnowie. Ich córka, Pola Rotfeder, która przeżyła całą wojenną zawieruchę, żyje teraz w Hajfie. Brat mojego ojca, Jona Rozensztejn, miał księgarnię na Brukowej 12. Zbierała się tam syjonistycznie nastawiona młodzież i prowadziła gorące dyskusje na temat Erec-Jisroel. Wielu z tych marzycieli w końcu osiadło w Kraju. Między nimi – mój maż b.p. Szlojme Grynsztejn, będący jednym z pierwszych praskich idealistów, który w roku 1920 przybyli do Erec-Jisroel (ja – w roku 1926). Pracował tam przy budowie szosy Tyberiada-Samach, a później był jednym z pierwszych pracowników kolei. Pracy nie opuścił aż do ostatniego dnia swojego życia. W wojnie wyzwoleńczej straciliśmy naszą najstarszą córkę b.p. Jordanę. Moja młodsza córka, Cipora, oby długo żyła, wyszła za mąż za Maksa Kronenberga, syna Awroma i Chawełe Kronenbergów, którzy mieszkali na Brzeskiej 13. (Cipora jest wnuczką Szymona i Małkełe Grynsztejnów – jedyną, która została przy życiu po hitlerowskiej Zagładzie). Mój zięć, Maks Kronenberg, który niejako cudem uratował się z nazistowskiego piekła, napisał dla Jad wa-Szem (Yad Vashem) duże dzieło o swoich  przerażąjących wojennych przeżyciach. Mieszka teraz razem ze swoją rodziną w Kalifornii. Moich rodziców sprowadziłach w Erec-Jisroel w 1936 roku. Zmarli tam w podeszłym wieku. Byliśmy bardzo dużą rodziną – zarówno ze strony ojca, jak i ze strony matki: dziadkowie, babki wujowie, ciotki, synowie, córki, zięciowie, synowe, szwagrowie, wnuczęta – pamiętam ich wszystkie imiona, ale – niestety – prawie wszyscy zginęli z rąk hitlerowskich zbrodniarzy. Nigdy ich nie zapomnę.

4) Adam Dylewski - Ruda, córka Cwiego. Historia Żydów na Warszawskiej Pradze. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018r. s. 332. Manas Ryba zmarł 7 listopada 1938 roku; 9 listopada odbył się jego pogrzeb na cmentarzu żydowskim na Pradze. Pozostawił wdowę Libę Ruchlę z domu Bucholc. Liba Ryba była założycielką i długoletnią prezeską Towarzystwa Wspierania Biednych Położnic z siedzibą przy ulicy Kępnej 13. Mana Ryba miał też synów (między innymi Chaima vel Henryka Rybę oraz Simona Rybę, kolejnych dyrektorów teatru Scala - ważnej sceny jidzysz przy ulicy Dzielnej 1) oraz córki; łącznie dziesięcioro dzieci. Kamienica z 1867 roku przy ulicy Targowej 56 została wzniesiona jako dom dochodowy przez Karola Juliusza Mintera. W 1901 roku nabyłją opisany już Manas Ryba - kierownik bazaru Różyckiego. Poza mieszkaniami mieściły się tutaj między innymi czynny od 1914 roku sklep z farbami malarskimi Wolfa Białogórskiego oraz - w międzywojniu - duże przedsiębiorstwo handlujące mąką Berek Jonisz i S-ka, kierowane przez Berka Jonisza i Pesę Gitlę Grabie.

5) Adam Dylewski - Ruda, córka Cwiego. Historia Żydów na Warszawskiej Pradze. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018r. s. 332. Bazar Różyckiego przejął cały handel uliczny odbywający się wcześniej przy Targowej. Powstał on na parcelach Juliana Różyckiego o łącznej powierzchni 10 tysięcy metrów kwadratowych (poszerzenie do 15 tysięcy metrów kwadratowych nastąpiło po 1945 roku). Wedle ustaleń Janusza Sujeckiego w lipcu 1882 roku bazar zajmował tylko działkę przy Targowej 54, w sierpniu dołączono parcele Ząbkowska 8 i 10, a w 1886 roku - Brzeska 23 i 25 (wiele placów w tej okolicy stało pustych po tragicznym pożarze Ząbkowskiej w czerwcu 1886, wywołanym prawdopodobnie przez piromana). Podawana zatem data utworzenia bazaru w 1901 roku odnosi się nie do jego faktycznego zaistnienia, tylko formalnej rejestracji (być może przeprowadzonej przez Manasa Rybę, stąd legenda o jego sprawczej roli w powstaniu targowiska). Ale to sam Różycki był inicjatorem utworzenia bazaru. Prawdopodobnie wziął pod uwagę nieco wcześniejsze próby zorganizowania targowiska na roku Targowej i Ząbkowskiej prowadzone przez Moszka Wajsblatta, mimo że zakończyły się one niepowodzeniem. Wiadomo też, że w 1890 roku współpracował z Józefem Kercellim, który przyczynił się do powstania targowiska miejskiego na Woli, tak zwanego Kercelaka. Wejścia na bazar strzebła brama z kutego żelaza. Po 1897 roku postawiono przy niej niebieski blaszany kiosk w kształcie ogromnego syfonu (7 metrów wysokości, 2,5 metra średnicy), stanowiący jednocześnie reklamę wytwórni wód mineralnych Różyckiego, ulokowanej zresztą w bezpośrednim sądziedztwie - pod adresem Targowa 156/157 (obecnie Targowa 50/52). W międzywojniu kiosk w syfonie prowadzony był przez Szymona i Małkę Grynsztajnów z Targowej 56.

6) Adam Dylewski - Ruda, córka Cwiego. Historia Żydów na Warszawskiej Pradze. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018r. s. 332. Wiele cennych pożydowskich kamienic zachowało się przy ulicy Ząbkowskiej, w międzywojniu nieco na wyrost nazywanej "praskimi Nalewkami". Stoją one przede wszystkim na odcinku początkowym, w okoilcach skrzyżowań z Targową i Brzeską. Ząbkowska od dawna miała duże znaczenie komunikacyjne i handlowe, jeszcze w czasach I Rzeczypospolitej była określana jako "wielka ulica (trakt) na Litwę przez Ząbki". Sprzyjało to osadnictwu żydowskiemu, które w drugiej połowie XIX wieku zyskało tu niezwykle rozbudowany pod względem społecznym i masowy charakter. Pusty dzisiaj narożnik pod adresem Ząbkowska 1 wypełniał uwieczniony na wielu fotografiach oryginalny drewniany budynek, związany przez lokalne legendy ze Szmulem Zbytkowerem, a będący w istocie chyba dawnym dworkiem (Korzeniowskich?), później rozbudowanym o nieco prowincjonalne kramnice, tworzące nakryty wspólnym dachem zespół podcieni przeznaczony na kramy oraz izdebek stanowiących ich zaplecze. W 1869 roku przeważały tu jatki mięsne, należące między innymi do Łai Karmelin, Eliasza Kaufmana i Majera Kerszenberga. "Dworek" rozebrano w latach dwudziestych, a na jego miejsce ówcześni właściciele działki - rodzina Różyckich - wystawili kolejny drewniak, opisany w 1945 roku przez Biuro Odbudowy Stolicy jako nowy, parterowy, o funkcji sklepowej, nadający się do remontu. Ostateczna rozbiórka obiektów stojących na nieparzystym narożniku Ząbkowskiej i Targowej nastąpiła prawdopodobnie pod koniec lat czterdziestych albo nawet później.

7) Adam Dylewski - Ruda, córka Cwiego. Historia Żydów na Warszawskiej Pradze. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018r. s. 332. Znaczną wartość historyczną prezentuje zabudowa ulicy Brzeskiej, powstała na przełomie XIX i XX wieku, głównie w skutek inwestycji kamieniczników Żydów z przeznaczeniem na masowe mieszkania dla handlarzy, kolejarzy, dorożkarzy i robotników fabrycznych. Po 1905 roku pojawiło się na niej też kamienic dla bardziej zamożnych, o wyższym standardzie wykończenia. Brzeska przetrwała w całości okupację niemiecką, natomiast po 1945 roku uległa znacznej dewastacji.


 

Grób rodziny Różyckich na warszawskich Powązkach, (kwatera 36, rząd 5, miejsce 15-16), 2016 r.

fot. Leszek Nurzyński, LR

"Wiadomości Farmaceutyczne" nr 5 z 05.1919 z nekrologiem Juliana Różyckiego

"Wiadomości Farmaceutyczne" nr 5 z 05.1919 z nekrologiem Juliana Różyckiego

Piotr Kulesza

prawnik, student LR

W rok po odzyskaniu niepodległości, 25 kwietnia 1919 r. zmarł Julian Różycki. Został pochowany na Powązkach. W kondukcie pogrzebowym szły tysiące ludzi, a o sympatii, jaką zdobył sobie w środowisku żydowskich kupców, może świadczyć niezwykły fakt obecności licznej grupy żydowskich płaczek. Ceremonie pogrzebowe w kościele św. Floriana trwały 2 dni.
 

Po jego śmierci, w maju 1919 r., "Wiadomości Farmaceutyczne" pisały: "Różycki był obdarzony wrodzonym spokojem – zaletą bardzo cenną w stosunkach towarzyskich i koleżeńskich. Pomimo znacznej zamożności – skromny bardzo i nie szukający rozgłosu. Jako obywatel wytrawny, umysłem wiele dziedzin obejmujący, był ceniony i poważany".

Mieszkańcy Domu Weterana usytułowanego na rogu Floriańskiej i Jagiellońskiej, ok. 1938 r., fot. R. Wojciechowski

Jacek Kurczewski

socjolog

W sierpniu 1915 r. wojska niemieckie wkraczają do Warszawy. Wojska rosyjskie opuszczają miasto.

Podczas wojny Julian Różycki był opiekunem okręgu XV Kuratorium Obywatelskiego Rodzin Rezerwistów m. st. Warszawy.
 

Podkreśla się czynny udział kupców bazaru Różyckiego w działaniach militarnych w I wojnie światowej. O ich patriotyzmie może również świadczyć fakt, że już w wolnej Polsce zaangażowali się w opiekę nad Domem Weterana, w którym mieszkali byli uczestnicy Powstania Styczniowego. Dom ten znajdował się w pobliżu bazaru u zbiegu obecnych ulic Floriańskiej i Jagiellońskiej.

Jedna z aptek Juliana Różyckiego w kamienicy przy ul. Targowej 52 w październiku 1935 r.

Wiesław Wiernicki

pisarz, dramaturg, publicysta, felietonista

W Sarajewie 28 czerwca 1914 r. zostaje zastrzelony austro-węgierski następca tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg. Staje się to pretekstem do wybuchu I wojny światowej. Ludność Warszawy, będąca wówczas poddanymi cara Imperium Rosyjskiego, zostaje wciągnięta w ten konflikt 1 sierpnia, gdy Niemcy wypowiadają wojnę Rosji.
 

Pierwszego dnia wojny Moskale, w całej "Rosyjskiej Imperyi", zlecili wszystką wódę i spirytus, znajdujący się w monopolach państwowych, spuścić do kanałów. W Monopolu na Ząbkowskiej, na Pradze, kiedy zaczęto spuszczać gorzałę z olbrzymich cystern, ludzie rzucali się do rynsztoków, którymi płynęła wóda, z różnymi naczyniami, nawet wiadrami, aby nabrać jej jak najwięcej. Byli też tacy, którzy padli na ziemię, aby pić gołdę prosto z rynsztoków. W parę minut cała ulica była uchlana w pestkę. Kilka godzin trwały różnego rodzaju awantury i burdy, wobec których zdezorientowana policja była całkowicie bezradna.

Ulica Targowa, róg Ząbkowskiej w kierunku południowym, 1909 r., widok na skwer. Po lewej, za skrzyżowaniem z Ząbkowską stoi kamienica Ryby pod numerem 56

Ulica Targowa w kierunku północnym od Ząbkowskiej, 1914 r.

Od roku 1882, w ciągu najbliższej dekady, parcele należące do Juliana Różyckiego stały się jednym z najważniejszych bazarów na warszawskiej Pradze. Kiedy usunięto targowisko ze środka ulicy Targowej, w jego miejscu posadzono zieleń nadając ulicy charakter bulwaru podobnego do zachodnioeuropejskich. Starano się jej nadać prawdziwie wielkomiejski wygląd. Władze miejskie uporządkowały nawierzchnię ulicy, której środek zajęły starannie zaprojektowane zieleńce. Między dwoma jezdniami wyposażonymi w tory tramwajowe założono planty zadrzewione klonami, ozdobnymi klombami i fontannami. Ustawiono stylowe ogrodzenia, ławeczki dla chcących odpocząć przechodniów, oraz wysokie latarnie kształtem przypominające biskupie pastorały. Dzielnica wyraźnie szła w górę i zyskiwała na znaczeniu. Na rok przed wybuchem pierwszej wojny światowej mieszkało w niej już 190 tyś. ludzi, w tym 111,3 tyś. katolików, 53,3 tyś. wyznania mojżeszowego i 22,1 tyś. prawosławnych (jak notowała statystyka wyznaniowa podana w dziele pod red. Stefana Dziewulskiego "Warszawa t. I", Warszawa 1913).

Syfon stojący u wejścia na bazar, 1916 rok, rys. Bronisław Kopczyński; źródło Publikacja w Folderze Bazar Różyckiego, Wyd. Didasko 2002

Szymon i Małkełe Grynsztajnowie, właściciele wielkiego syfonu stojącego przed wejściem na bazar Różyckiego

Syfon rzeczywiście był ogromny, miał ok. 7 m wysokości i 2,5 m średnicy. Został sprowadzony do Warszawy w ostatniej dekadzie XIX w. (zapewne po roku 1897). Początkowo – jako że była to wówczas całkowita nowość – stanowił ozdobę i główną atrakcję wystawy przemysłowo-rolniczej w Radomiu; po jej zakończeniu został załadowany na platformę i przetransportowany na Pragę w miejsce "stałego pobytu". Stanął obok wejścia na bazar Różyckiego od strony Targowej, gdzie nadal cieszył się zainteresowaniem, stanowiąc swoiste lokalne kuriozum.(3)

W tym syfonie-kiosku sprzedawała babka, która miała śliczną córkę i chodzili tam wszyscy kupować wodę sodową, żeby popatrzeć na tę córkę.
 

 

Kiosk ten nazywano symbolicznie "syfonią praską".
 

 

 

Moi teściowie – Szymon i Małkełe Grynsztejnowie albo – jak nazywano teściową zgodnie z panieńskim nazwiskiem – Małkełe Kronenberg, posiadali ten ogromny syfon.

Lea Muszyńska-Grynsztejn

Tadeusz Szurek

płk Wojska Polskiego, społecznik, varsavianista, publicysta
 

Syfon był swoistą reklamą rozlewni wód mineralnych Różyckiego. Po prawej widoczny inny jego interes – apteka przy ulicy Wołowej, późniejszej Targowej 52, fot. NN

Jadwiga Konarska

mieszkanka Pragi

W środku syfonu sprzedawano również owoce. Wszystkie owoce jakie pani chciała. Takich jabłek, jak tam, nie widziałam potem nigdy w życiu. To były jabłka sprowadzane w beczkach, niewielkie, takie jak większe jajka, z jednej strony czerwone, z drugiej jasne.

Fragment książki adresowej z 1886 roku dokumentujący numer działki, na której znajdował się skład wód mineralnych Różyckiego

We wnętrzu syfonu sprzedawano prymitywne łakocie i napoje gazowane opatrzone reklamą: "Słodko, mokro i przyjemnie".
 

 

Woda mineralna pochodziła z wytwórni należącej do Różyckiego.

Brama bazaru od strony Wołowej (obecnie Targowa), zdjęcie wykonane najprawdopodobniej w roku 1915 lub 1916 przez grupę naukowców z Instytutu Geografii Uniwersytetu Fryderyka Wilhelma w Berlinie pod kierownictwem dr. Ericha Wunderlicha

Janusz Sujecki

historyk, varsavianista, publicysta

W 1901 czy 1902 roku przy ozdobnej bramie od strony Targowej stanął kiosk w kształcie olbrzymiego syfonu pomalowanego na niebiesko, ze srebrnym czubem. 
 

 

Korpus zbudowany był z drewna pokrytego cynkową blachą.

Typy warszawskie z początku XX wieku, rys. Juliusz Dzierżanowski

Piotr Kulesza

prawnik, student LR

Jan Kruszewski

gawędziarz praski i znawca
warszawskiego handlu

Michał Pilich

publicysta

***

W miarę upływu czasu okalające bazar ulice zostały wybrukowane, ciągnęły po nich chłopskie wozy zaopatrzone w drewniane koła obite metalowymi obręczami. Stukot kopyt zagłuszał łoskot toczących się kół. W tę melodię wpisywały się przekleństwa woźniców, rżenie stłoczonych koni, okrzyki żydowskich kupców zachwalających towar. Czasami znienacka wdzierał się gwizdek posterunkowego, który bezskutecznie usiłował dogonić kieszonkowca. Nawoływania handlarek i szmer tłumu, czasem płacz okradzionego – to była melodia bazaru. To był jeden wielki szum. Szum głosów, które można porównać do ula.

Marek Miller

reporter

Władysław Kamiński

publicysta
 

Władysław Kamiński

publicysta
 

Jan Kruszewski

gawędziarz praski,
znawca 
warszawskiego handlu

Jak byłam dzieckiem malutkim, to on, już wtedy starzec – dziadziuś taki – przychodził i zawsze mnie na kolanach sadzał bawił i śpiewał, bo ja mieszkałam nad jego apteką.

Ja jestem jubilatką. Ja jestem tu urodzona. Wszystkie kamienie tu znam. Tu na bazarze swoje inwestycje miałam, swój boks pobudowany. – Jakimi towarami Pani handlowała? – Wszystkimi, jakimi Pan chciał. – To z Pani stara handlarka długoletnia! – Nie handlarka, bo ja kupcowa, proszę pana, ja nie handlarka.

Najstarsza kupcowa bazaru Różyckiego

Ale pamiętano go również inaczej.

Julian Różycki (11.03.1834 - 23.04.1919)

Zbigniew Różycki

wnuk Juliana Różyckiego
 

Jacek Kurczewski

socjolog

Piotr Kulesza

prawnik, student LR

"Żyd z koszem" ("Żyd tragarz"), 1887, mal. Józef Pankiewicz

"Żyd tragarz", 1989. Prawdopodobnie jest to portret Manasa Ryby (1843?–1938?), tego samego modela wykorzystał Józef Pankiewicz, malując w roku 1887 obraz "Żyd z koszem", znany również pod tytułem "Żyd tragarz", mal. Aleksander Gierymski

Manas Ryba zbierał opłaty targowe i rozsądzał spory. Miał mieszkanie przy bazarze na Targowej 54. Sam Różycki na bazarze pojawiał się bardzo rzadko. Prawdziwymi pomysłodawcami bazaru nie byli jednak ani Julian Różycki, ani jego doradca Manas Ryba, lecz – jak to już wspomnieliśmy – drobni żydowscy straganiarze. Był to jeden z wielu bazarów żyjących w cieniu wielkiego targu bydlęcego. Okoliczne uliczki, Brzeską i Ząbkowską, szybko opanowali żydowscy rzemieślnicy: rymarze, szewcy, krawcy, pończosznicy, krawaciarze… Wszędzie panował tłok, ruch... Stada bydła pędzone przez wiejskich wyrostków tarasowały przejazd, wpadały hurmem na chodniki, spychały ludzi, wywołując popłoch... tamowały przejazd wozów i dorożek. Głośne przekleństwa woźniców mieszały się z rykiem przerażonego bydła. Ulicami krążyły grupy "nożowców". Gdy zapadał zmrok, łatwo było paść ich ofiarą. W szynkach, gdzie zakrapiano ubite interesy, często dochodziło do krwawych rozpraw. W świecie przestępczym Pragi niepodzielnie królowali żydowscy bossowie targu wołowego. To oni ustalali ceny na bydło, oni zbierali haracze od handlarzy, ale też i oni zapewniali im opiekę, której nie dawała policja.
 

W latach 90. XIX w. zaczęła się rozwijać na Pradze grupa alfonsów i wyzyskiwaczy żydowskich. Należeli do niej także złodzieje prascy, okradający zarówno mieszkania, jak sklepy, wozy pełne towarów i przechodniów. Tworzyli oni tzw. kolejkę (w żargonie złodziejskim), która stosowała różne środki przymusowe, pobierała haracze, wynajmowała się do pobicia, uprawiała wreszcie paserstwo. Charakterystyczne było to, że ta grupa prasko-żydowska operowała jedynie w Warszawie i okolicy, natomiast prażanom dała spokój i nikogo nie krzywdziła. Odznaczyła się też pewnym czynem "narodowo-żydowskim". Gdy mianowicie doszło do głośnej bójki między chrześcijanami a Żydami na Pradze, "kolejka" żydowska "obroniła" Żydów i od tego czasu "kolejkarze" stali się niejako urzędowymi "obrońcami" Żydów. Żydzi prascy chlubią się tym, że aczkolwiek istniało tam dużo "alfonsów" – Żydów, to jednak nie było ani jednego domu na Pradze specjalnie przeznaczonego na lupanar, na wzór wielu domów w Warszawie. Taki obowiązywał styl dzielnicy. Kim był jednak Julian Różycki, właściciel bazaru? Pochodził z żydowskiej rodziny Rozenblumów*. Jego ojciec na początku XIX w. zmienił wiarę, porzucając judaizm na rzecz chrześcijaństwa. Julian Różycki zachował jednak pamięć o swoim pochodzeniu i całe życie aktywnie działał na rzecz żydowskiej społeczności. Założył bazar, na którym każdy "obnośny" – jak ich wówczas nazywano – kupiec detaliczny, mógł wynająć wygodny stragan lub stałe stoisko.


 

 

 

 

Doszedł do majątku przez otrzymanie ulg podatkowych za udostępnienie swoich gruntów na stragany i wykorzystał doskonale tę szansę. Zyskał sobie przy tym miano obywatela zasłużonego dla rozwoju miasta i sympatię ludności.(2)
 

Różycki załatwia zgodę władz carskich na otwarcie na Pradze gimnazjum, organizuje bezpłatną czytelnię, ofiarowuje datki na budowę szpitala Najświętszej Maryi Panny.
 

Wspomaga Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności, organizuje Kasę Groszowych Oszczędności. Zostaje założycielem Praskiej Wytwórni Wód Mineralnych oraz Towarzystwa Budowy i Eksploatacji Dróg Żelaznych Podjazdowych.
 

Doprowadza do budowy kolejki wąskotorowej łączącej Pragę z cegielniami w Markach a potem z Radzyminem.
 

Był człowiekiem zamożnym i szanowanym. Miał rzadki dar poruszania się między ludźmi. Niewątpliwie umiał sobie zjednać carskich urzędników i żydowską biedotę. Różycki prostymi gestami zyskiwał popularność na Pradze. Do żydowskiej synagogi zakupił wykwintny żyrandol, wspierał żydowski sierociniec, był też pobłażliwy dla zalegających z czynszem straganiarzy. W swoim domu przy Brukowej miał niewielki kantor, w którym wysłuchiwał przychodzących po prośbie Żydów. Ubierał się elegancko i z gustem. Jako jeden z niewielu miał przy domu wozownię. Utrzymywał parę dużych pięknych koni i stangreta. Stangret nosił piękną liberię, konie ozdobną uprząż, pojazdy były zawsze "wypucowane".
 

W 1859 roku Julian Różycki ożenił się z Franciszką Rygier, siostrą zamożnego rzeźbiarza, twórcą pomnika Mickiewicza na Krakowskim Rynku. Miał z nią czworo dzieci: Wacława, Władysława, Leona i Amelię.

  Dowiedz się więcej

W tamtych czasach nawet po smoczek czy gąbkę dla niemowlaka należało również udać się do Różyckiego, lecz nie do apteki, ale do składu aptecznego. Przy takiej monopolowej obstawie dwóch aptek i drogerii nietrudno było dojść do bazaru. Pan Różycki był finansowym potentatem Pragi. Posesje, na których znajdowały się apteki, jak również rozległe terytorium bazaru wraz z zabudowaniami – wszystko to stanowiło własność pana magistra. Oczywiście, nikt takiego posesjonata przy stole aptekarskim nigdy nie widział – od tego byli prowizorzy i laboranci, a wśród nich kierownik apteki przy zbiegu ulic Moskiewskiej i Brukowej, magister Pupko. Ten pomnażał na gwałt fortunę swego pryncypała, sprzedając wiejskiej klienteli nawet komarowe sadło czy maść maciczną.
 

Bazarem także nie zajmował się bezpośrednio pan Różycki a jego administrator, przyjaciel i zaufany zausznik – Manas Ryba. Naprawdę nazywał się Manes Rinba i krążyły legendy o jego podobieństwie do Różyckiego. Zdarzało się nawet, że często ich mylono. Manas Ryba (ur. ok. 1843 r.) początkowo był "oficjalistą" prywatnym, potem został "przedsiębiorcą". Handlował materiałami budowlanymi (tłuczeń i żwir) zajmował się również robotami drogowymi. Został jednym z filarów spółki starającej się o budowę konnej linii kolejowej do Marek. Wybrano go do Rady Żydowskiej Gminy Wyznaniowej. Choć ów kupiec i pośrednik handlowy stał się postacią wybitną w życiu gospodarczym Pragi oraz zarządcą Bazaru Różyckiego, nie ma żadnego potwierdzenia legenda o tym, że to on wpadł na pomysł założenia targowiska. Jest za to możliwe, że to on przeprowadził formalną rejestrację Bazaru w 1901 r.(4)

Julian Różycki w latach 1882-1892, fot. Aleksander Karoli / Maurycy Pusch

Jan Kruszewski

gawędziarz praski i znawca warszawskiego handlu

Jan Kruszewski (pseudonim "Jan Krusz")
o powstaniu Bazaru Różyckiego

źródło: Audycja "Syfonia praska" z 1968 roku; Archiwum Polskiego Radia

Żaden z kupców, którzy przenieśli swoje stragany na bazar Różyckiego w przeciągu najbliższych kilku lat, nic nie płacił. Później jednak właściciel zaczął pobierać opłatę. Przy bazarze i w nim samym otwarto sporo sklepów. Ogółem z tego jednego bazaru utrzymywało się przeszło 300 rodzin żydowskich. Kim był ich dobroczyńca właściciel bazaru?
 

Pan magister Julian Różycki był przez bardzo wiele lat monopolistą aptecznym na Pradze. Miał dwie apteki, jedną przy Targowej, drugą przy Szerokiej, róg Moskiewskiej. Jak się mówiło "pojadę po lekarstwo", to się od razu zaznaczało "pójdziesz do Różyckiego".

Brama bazaru od strony Ząbkowskiej, zdjęcie wykonane najprawdopodobniej w roku 1915 lub 1916 przez grupę naukowców z Instytutu Geografii Uniwersytetu Fryderyka Wilhelma w Berlinie pod kierownictwem dra Ericha Wunderlicha

Brama bazaru Różyckiego - widok od strony Targowej. Ściana po prawej stronie może należeć do kamienicy Ryby pod numerem 56. Jest to najstarsze zdjęcie bazaru Różyckiego z ok. 1892 r., po lewej kamienica Różyckiego przy późniejszej Targowej 54, która nie przetrwała drugiej wojny światowej, fot. Konrad Brandel

Kiedy władze postanawiają zamknąć na Pradze miejskie targowisko, kolejna duża grupa kupców i straganiarzy przenosi się na puste place właśnie przy Targowej. Parcela przy Targowej 54 należy do Juliana Różyckiego. Bazar na niej został oficjalnie otwarty w roku 1882, co potwierdza notatka opublikowana na łamach "Nowin" – dziennika politycznego, społecznego i literackiego. Dziennikarzowi "Nowin" zawdzięczamy pierwszy opis tego miejsca: "Bazar otworzono pomiędzy ulicą Wołową i [Brzeską – przyp. M.M.], które łączą Ząbkowską z dworcem kolei terespolskiej. Tworzy on rodzaj brukowanej ulicy, zajętej przez mnóstwo przekupek, straganów, szop z jatkami, bez najmniejszego porządku i zachowania czystości. Znaczna część straganów przeniesionych tutaj po byłym bazarze, znalazła tu gościnny przytułek, co razem wzięte znakomicie się przyczynia do zatruwania powietrza". W lipcu 1882 roku ustawiono żelazną bramę nowego targowiska. Między dwoma żeliwnymi słupkami znajdowały się napisy: BAZAR, wykonane w językach rosyjskim i polskim, poniżej dekoracja skomponowana z motywów esownic. Rosyjski i polski napis rozdzielał wizerunek syreny. Bramę wieńczyły dwa dekoracyjne proporczyki osadzone na kulach. Plac oddzielony był od ulicy Targowej ozdobnym żeliwnym ogrodzeniem. W pierwszych latach istnienia bazaru na placu rozlokowanych było siedem dużych, drewnianych, zadaszonych kramów z wieloma stoiskami. Wzniesiono je wzdłuż granic placu (dwa wzdłuż granicy północnej, jeden wzdłuż wschodniej i cztery wzdłuż południowej). Sam plac targowy nie był zabudowany. Jedynie od strony ulicy Targowej znajdowały się trzy, pokaźnych rozmiarów, drewniane kramy. Dopiero po 1910 r. bazar powoli zaczął się zapełniać licznymi drobnymi kramami w formie budek. Najwięcej wznoszono ich w bezpośrednim sąsiedztwie wejść na targowisko. Około 1910 r. wykonana została kolejna brama wjazdowa na bazar z ozdobnymi wrotami z kutego żelaza, zlokalizowana w bezpośrednim sąsiedztwie kamienicy przy ul. Brzeskiej 21.

Pierwsza strona „Nowin”, nr 206 z 28.07.1882 z informacją o założeniu bazaru przy ul. Wołowej (obecnie Targowa)

Portret Franciszki z Rygierów, żony Juliana Różyckiego, fot. Jan Mieczkowski

Portret Juliana Różyckiego, 1898 r., fot. Jan Mieczkowski

We wspomnieniach znajomych i członków rodziny Julian Różycki "od zawsze" był człowiekiem starym i poważnym (prawdziwym dziadkiem – tym bardziej, że nosił długą, siwą brodę). W stosunkach rodzinnych był raczej sztywny i oficjalny, nie wykazywał uczuć, z wnukami mało rozmawiał.

O planach likwidacji targowiska na dzisiejszej ul. Targowej Różycki dowiedział się prawdopodobnie jeszcze w latach 70. XIX wieku. Likwidacja targowiska, o którą zabiegano już wcześniej, stawała się coraz bardziej realna, bo nieczystości zostawiane przez zwierzęta oraz hałas przeszkadzały mieszkańcom czy inwestorom wznoszącym kamienice o wysokim standardzie. W 1880 r. Różycki rozpoczyna budowę nietypowej, wąskiej kamienicy ustawionej prostopadle do ul. Targowej, na posesji przylegającej od południa do kamienicy Mintera (dziś Targowa 56), tej w której później mieszkał Manas Ryba. Takie usytuowanie kamienicy umożliwiało swobodne wchodzenie z ulicy na posesję, z którą sąsiadowały inne place będące w posiadaniu Różyckiego przy ulicach Targowej, Ząbkowskiej i Brzeskiej. W 1882 r. targowisko na Targowej ulega likwidacji, a wielu kupców stamtąd przenosi swoje drewniane kramy właśnie na posesje, skupione w rękach Różyckiego (część znajduje nowe miejsce na bazarze Wiktora Dzierżanowskiego, otwartym na obecnej Targowej 66).(5)